Przełęcz ocalonych Mela Gibsona

Historia podszyta pierwiastkiem duchowym. Bez niego właściwie by jej nie było. Młodzieniec zapisuje się na ochotnika na wojnę, jednak broni nie zamierza brać do ręki. Jest adwentystą Dnia Siódmego, więc nie zamierza też pracować w soboty. Motywuje go wiara i pewne zdarzenia z przeszłości. W połowie filmu, już pod obstrzałem Japończyków dowiadujemy się, że nie jada mięsa.

Gibson tak już ma, że jeśli mówi o wierze, to jest to do szpiku męska opowieść. Co wyszło tym razem? Kino z górnej półki. Mamy tu całe zestawienie dramatów: miłosnego, wojskowego i sądowego. Wszystko zwieńczone krwawą jatką na miarę Helikoptera w ogniu.

Gdyby to, co zobaczyłem, było tylko wytworem wyobraźni Gibsona, spytałbym, kto wymyśla takie niewiarygodne historie. Ale skoro zdarzyło się naprawdę, to chylę czoła.

 

FacebookTwitterGoogle+...

w

FacebookTwitter

Kategorie